Jak (nie) schudnąć 5 kg do Sylwestra?- Blogmas #2

Grudzień to taki mój wyznacznik ostatniej szansy ruszenia z postanowieniami Noworocznymi. To znaczy w obecnej chwili staro-rocznymi, ale dopóki styczeń nie zasiądzie na tronie, teoretycznie nadal mam szansę. Przez cały listopad wmawiałam sobie, że znowu zacznę od 1 grudnia i pewnie jak spora część zaczęłam z przytupem. Nie no dobrze bez przytupu, bo mi się nie chciało tyłka z kanapy ruszyć, ale było zdrowo, praktycznie bez cukru, dużo warzywek. W sumie tych jem całkiem sporo, ale no po prostu zdrowo było. I tak się trzymałam. Oczywiście bardzo długo się trzymałam, bo cały 1 grudnia poszedł mi wyśmienicie. 2 grudnia, czyli dziś też było zdrowo i nawet kilka warzywek. Było tak zdrowo i pysznie, że z ogromnym entuzjazmem pozdrawiam Da Grasso Rzeszów i polecam pizza kebab z kaparami! Ktoś ma wątpliwości, że kapary to warzywa?

Teraz napiszę Ci, co powinnaś robić, żeby za 29 dni wyglądać jak Kopciuszek na balu, a nie jak pączek w maśle. To tak z okazji grudniowego odchudzania nazywającego się 5 kg do Sylwestra, co by w tę bajeczną kieckę wejść.

Jak (nie) schudnąć 5 kg do Sylwestra.

1. Nie idź do swojej ulubionej pizzerii i nie zamawiaj pizzy, bo choć jest pyszna. A nawet bardzo pyszna, to pizza idzie w boczki. No, chyba że to tak ten jeden jedyny raz. Jeśli zamierzasz więcej nie grzeszyć, pizze zjesz w poczuciu winy i ogólnej dezaprobacie dla samej siebie to z tego żalu, mimo jej zjedzenia, stracisz co najmniej 1 kg!
2. Straciłaś już jeden kg, to teraz jeszcze tylko 4 do końca. Teraz z poczucia żalu i beznadziejności pij samą wodę i nie jedz nic przez następny dzień, a na wieczór rzuć się na jedzenie, bo w końcu wygłodniały organizm domaga się posiłku. I już masz 1 kg mniej
3. Kup sobie lustro takie jak w przymierzalniach sklepowych. Te domowe lustra są jakieś takie niekształtne, a w sklepie wszystko lepiej leży. Po zakupie lustra właściwie nie będziesz musiała się odchudzać, ale można stwierdzić, że właśnie odszedł w niepamięć kolejny kilogram. Czyli pozbyłaś się już 3!
4. Pij, pij i jeszcze raz pij. Wszyscy mówią, żeby pić wodę, ale co to za różnica czy masz w szklance wodę, czy colę? Nawodniony organizm szybciej uwalnia toksyny i pozwala na utratę kilogramów. Kolejny kilogram za Tobą!
5. Nerwy. Jak się człowiek denerwuje czy wlezę w tę sukienkę, to mu te kilogramy uciekają. Wiadomo, żeby nie wyglądać jak ten wieszak, można się wspomóc wafelkiem, albo dwoma, a najlepiej całą paczką i drażami co tam dziecku w szafce zalegają. Co się mają biedne popsuć. O zęby dziecka trzeba dbać. I z tego całego stresu, bez wysiłku i specjalnych emocji dobijamy do 5 kg!

Ups… Chyba muszę kupić nową sukienkę, bo ta zbiegła się w praniu.

(Visited 26 times, 1 visits today)

Anna

Jestem 27 letnią mamą ośmiolatka, od niedawna również żoną. Na co dzień pracuję na etacie, a w wolnym czasie prowadzę bloga i biegam, gdy czas i pogoda pozwalają. Uwielbiam ciszę i spokój. Jak na prawdziwą kobietę przystało jestem na diecie, której końca nie widać. Mam własne zdanie i nie zawaham się go wyrazić.

Może Ci się również spodoba

  • Dokładnie, cola i słodycze nie mogą się zmarnować 😛

  • Mi nie idzie pizza w boczki. Buu. Ale udało mi się od wakacji utyć cztery kilogramy i jestem przeszczęśliwa, bo odrobiłam drobną dietę przymusową z racji problemów żołądkowych (skłonność do wrzodów). Byle teraz to utrzymać, bo mój organizm naturalnie chudnie, jeśli się nie pilnuję z jedzeniem.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial