Przygotowania do komunii cz. 1

Za nami październik, czyli miesiąc różańcowy. Nie powiem, żebym wcześniej pałała radością do obowiązku różańcowego, ale miło zaskoczył mnie to, co współczesny kościół, a może jedynie nasza parafia, oferuje dzieciakom. Tak, to będzie post z serii jestem katolem i jeśli kogoś to bardzo razi, to spokojnie, kolejny post z takiej serii pojawi się najwcześniej za miesiąc. Dlatego już teraz, można zakończyć czytanie, albo pozostać.

różaniec

Różaniec.

Na końcu września dowiedzieliśmy się, że ksiądz ma do sprzedania różańce. W sumie nic dziwnego, bo to standardowa procedura, każde dziecko przygotowujące się do I Komunii, ma swój biały różaniec, który jest niejako pamiątką. Przygotowana przez koleżanki, których dzieci były u komunii w tamtym roku, wiedziałam, że muszę zabrać ze sobą około 20 zł. Zresztą sama uważałam, że właśnie tyle będzie kosztował taki różaniec. Na spotkaniu okazało się, że pomyliłam się o 15 zł i zapłaciłam jedynie 5, do tego był to zakup nieobowiązkowy, bo jak to ksiądz stwierdził, kolorami różańców dzieci się nie modlą, a skoro niektórzy mają już swoje, to kolorowe, domowe jak najbardziej można poświecić i nie kupować nowego.

Punkt dla księdza, czy też może parafii, bo nie jestem pewna, kto dokładnie tak zadecydował. Domyślam się, że chciano w ten sposób wyjść naprzeciw osobom, które liczą się z każdym groszem i tym, którzy uważają, że kościół to ździercy, czy tam księża to ździercy.

Lekko oszołomiona, następnego dnia poszłam do sklepu z dewocjonaliami po futeralik na różaniec. Tam zauważyłam, że ten sam różaniec, który kupiłam młodemu, jest o 2 zł droższy. Nie, żebym musiała odliczać każde 50 groszy, ale sama byłam nastawiona na narzuconą przez kościół marżę.

Róże, dzieciaki i inna atmosfera.

Nuda, nuda, nuda… Tak pamiętam różańce, na które chodziłam w dzieciństwie. Przypominając sobie tamte chwile, trzęsłam się na samą myśl, w której młody po 2 nabożeństwach ma serdecznie dość i ani myśli tracić czasu na chodzenie do kościoła. A ma przecież treningi i sporo zadań do odrobienia, więc na nadmiar wolnego czasu nie może narzekać.
Ogromną motywacją, okazał się kalendarz z naklejkami rozdawany w kościele. Co prawda nie udało nam się zebrać wszystkich naklejek, ale to nie jest najważniejsze. Jednak po kolei. Nawet najbardziej kolorowy kalendarz, nie poradziłby sobie z nakłonieniem dziecka do różańca, gdyby nie rówieśnicy i siostry, które angażowały chętne dzieci do odmawiania Pozdrowienia Anielskiego.
Wystarczył jeden flakon, około 50 sztucznych róż, które każde dziecko dostawało i dobre chęci. Każde z dzieci miało szansę raz odmówić modlitwę i włożyć różę do flakonu. Niektóre, nie chciały robić tego wcale, a inne ustawiały się w kolejce każdego dnia. Każdy był zadowolony, bo robił coś z własnej woli. Najzabawniejsze było to, że podczas różańca, ani razu nie słyszałam od obecnych dzieci, że chcą już wracać do domu, co z kolei jest częste na zwykłych mszach. Oczywiście tak wyglądał różaniec dla dzieci, dorośli mieli swoje nabożeństwo godzinę później, dzięki czemu i starsi mieli coś dla siebie, nie musząc się denerwować na kręcące się dzieci.

Mucha.

Skoro kwestię duchową mamy już omówioną, a przynajmniej jej początkową kwestię, przejdę do zwykłych ludzkich spraw. Oprócz różańca, o którym wspominałam, miałam w planach zakupić wcześniej zaproszenia, ubrania młodemu do przebrania i masę innych koniecznych rzeczy. Z całej listy zamówiłam dopiero muchę, w której młody wystąpi po obiedzie i to by było na tyle. Nie mam weny, nie mam chęci, jeszcze żyję złudzeniem, że tego dnia jest daleko. Znając siebie, za kilka miesięcy, będę panikować, że z niczym nie zdążę, choć w sumie zakupy to i tak ta mniej ważna część przygotowań.

(Visited 63 times, 1 visits today)

Anna

Jestem 27 letnią mamą ośmiolatka, od niedawna również żoną. Na co dzień pracuję na etacie, a w wolnym czasie prowadzę bloga i biegam, gdy czas i pogoda pozwalają. Uwielbiam ciszę i spokój. Jak na prawdziwą kobietę przystało jestem na diecie, której końca nie widać. Mam własne zdanie i nie zawaham się go wyrazić.

Może Ci się również spodoba

  • Ja jeszcze dochodzę do siebie po przygotowaniach do Komunii młodego chociaż minęło już 1,5 roku…

  • Za naszych czasów też były jakieś obrazki, co mobilizowało dzieci do chodzenia 🙂

  • My dwa lata pod rząd chodziłyśmy zawzięcie na różaniec bo Dusia chciała. W tym roku już jedak mniej chęci było więc tylko 3 razy byłyśmy. Ale ogólnie ksiądz też się stara: plansze do wyklejania, zdjęcia na rzutniku, jakiś wierszyk itp itd.
    Co do samych rzygotowań to ja Dusi sukienke na przebranie kupiłam już zimą ale suknie komunijną i wszystkie dodatki trzy miesiące przed 😉

  • To nawet nie chodzi o to, że mamy jeszcze czas (bo i ja jestem przed komunią córki), ale o to, że dzieci urosną, a niewiemy ile 🙂 Kupisz teraz ubranie, a potem okaże się, że jest za małe! U na sna razie też rózaniec a za chwile książeczki i alby!

  • mój najstarszy ma komuunie za rok nie będzie to łatwe pogodzic chodzenie częstrze do kościoła a zajęcia pozalekcyjne… niby nie jest dużo tych zajęć bo tylko treningi, i nauka pływania ale w godzinach takich na dzień dzisiejszy 17:00 16:50 a do kościoła np. na różaniec jest na 17 nie wiem jak ja to ogarnę chyba że się zmienia godziny zajęć pozalekcyjnych a Ty jak to ogarniasz? rezygnujesz z zajęć pozalekcyjnych na rzecz chodzenia do kościoła bo komunia?

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial