Patent na czyste mieszkanie

        Nie od dziś wiadomo, że dzieci są spostrzegawcze i mają bardzo dobrą pamięć. Ostatnio postanowiłam to wykorzystać. Jako matka pracująca nie mam najmniejszej ochoty spędzać całego wieczoru, lub soboty na  sprzątaniu tego co nasza mała rodzina na rozrzucała. Wpadłam ostatnio na pomysł, aby zaangażować w porządki największego bałaganiarza. Zapisałam sobie na kartce co syn mógłby zrobić bez szkody dla własnego zdrowia i bez szkody dla nerwów jego mamy i wyszła mi całkiem pokaźna lista.

                                                                         (źródło)

         Na pierwszy ogień poszło zbieranie śmieci, dziecko dostało jeden worek, ja miałam drugi, a naszym zadaniem było pozbierać śmieci w mieszkaniu. Zwycięża ten kto nazbiera ich więcej, oczywiście dziecku czasem powinno się dać wygrać aby nie zniechęcić. Nowa konkurencja zaowocowała w cała reklamówkę bezużytecznych drobiazgów nadających się tylko do wyrzucenia i oczywiście szczęśliwym dzieckiem, które świetnie sobie poradziło.

          Idąc za ciosem postanowiłam zrobić pranie i tu też mój syn okazał się niezbędny, bo kto lepiej niż on poszuka w mieszkaniu brudnych rzeczy które jakimś cudem nie znalazły się na swoim miejscu z innymi brudami. No ale posegregować pranie też trzeba. Podczas gdy syn rozdzielał na kupki pranie białe czarne i czerwone  i inne kolorowe rzeczy, ja miałam czas aby przygotować proszek i płyn. W zabawie tej zostało połączone przyjemne z pożytecznym. Mama szybciej się uwinęła, dziecko było zadowolone bo zostało traktowane jak dorosły, a przy okazji poćwiczyło rozróżnianie kolorów:)

           Ścieranie kurzy, jako że na naszych meblach widać jeśli ktoś niedokładnie je zetrze wole to zrobić sama, ale za to cały parapet jest do dyspozycji mojego dziecka, a co za tym idzie rośliny podlewa też syn:). Jego rozpiera duma bo się bawi w sprzątanie, ja jestem trochę odciążona i zadowolona że nie rozrzuca swoich zabawek po całym domu bo ma zajęcie

           Zamiatanie i odkurzanie, to zajęcia w których mój syn też uczestniczy, uwielbia to. Ma do odkurzenia jeden pokój bez dywanu, bo na dywanie u ciężko i choć muszę po nim poprawiać to uważam, że skoro sam chce to głupota z mojej strony byłoby tego nie wykorzystać.

O 13:00 w sobotę miała już posprzątane mieszkanie i ugotowany obiad i mnóstwo czasu dla dziecka, z czego syn chyba najbardziej był zadowolony:). Teraz się tylko zastanawiam jak zaangażować syna do zmywania nauczyć bo bardzo chce, ale szczerze mówiąc jeszcze nie za bardzo mi to odpowiada, może za jakiś… Puki co ciesze się, że mam takiego dzielnego pomocnika.

1,034 total views, 1 views today

(Visited 1 times, 1 visits today)

Anna

Jestem 27 letnią mamą ośmiolatka, od niedawna również żoną. Na co dzień pracuję na etacie, a w wolnym czasie prowadzę bloga i biegam, gdy czas i pogoda pozwalają. Uwielbiam ciszę i spokój. Jak na prawdziwą kobietę przystało jestem na diecie, której końca nie widać. Mam własne zdanie i nie zawaham się go wyrazić.

Może Ci się również spodoba

  • Brawa dla syna – bo dzielny i pracowity, no i brawa dla mamy:) Dzieci od początku powinny być uczone porządku a zachęcanie je do tego w taki sposób to dobre rozwiązanie:) Też mam zamiar Hankę angażować jak tylko będzie starsza:)

  • hehe świetnie 🙂 zabawa z pożytkiem 🙂 Zgadzam się że czas trzeba dziecku dać wygrać jak i najwążniejsze by często chwalić. Moja matka uwielbiała sama sprzątać bo i ja i ojciec robiliśmy to źle. Nawet nie mogłam sama sobie poprzklejać plakatów na ścianę bo było źle….sama to robiła mówiąc ze teraz to są super przyklejone….szkoda gadać 😉

    • Znam to, ja nie lubiłam sprzątać, bo moja mama zawsze znalazła coś co mi nie wyszło…

    • no dokładnie! Umyłam u siebie w mieszkaniu pierwszy raz okna a ona tekst że ja ich nie umyłam tylko upierdoliłam…..jeszcze twierdzi że jej słowa są po to by mnie mobilizować….

    • Moja mama do mieszkania mi się nie wtrąca. Gdy byłam nastolatką wytrwale walczyłam z jej pedantycznością i skapitulowała po jednej sytuacji:
      Mama : Anka weź tą szklankę z cytryną, bo stoi już tydzień i nawet pleśń się złapała!!
      Ja: To mój pokój, z moją szklanką i będzie stać tam ile będę chciała, a poza tym stoi tam 2 tygodnie, a nie tydzień….
      Moją wściekła mamę to trochę rozbawiło szczególnie ta ostatnia część. A teraz mieszkamy osobno, zna moje poglady dotyczące sprzatania, które po urodzeniu dziecka mocno uległy zmianie, ale o ideału i daleko

    • jakbym miała taką rozmowę (w sumie bywały podobne) to wtrąciłby się ojciec mówiąc że puki z nimi mieszkam to ma być jak oni chcą i to nie mój pokój tylko ich. My mieszkamy w jednym domu- jedno wejście 2 mieszkania. Tzn. ostatnio oni są u mnie bo u nich remont. Ostatnio mąż kupił roletę na połowę okna (tak chcieliśmy) a mama tekst że to śmiesznie będzie wyglądać a ja jej że po co komentuje że to nasza sprawa. W sprzeczki z mężem tez się wtrącają…..ciekawe jak będzie gdy mały się pojawi….

    • O jej niezdrowa sytuacja, prawda jest taka, że oni cały czas będą uważać że ten dom jest ich i raczej poważnie was traktować nie będą. Przygotuj się na wtrącanie w wychowanie… Ja mieszkam w mieszkaniu mojej mamy i szczerze powiem że ona się nie wtrąca, może dla tego że nigdy nie potrafiła mi przemówić do rozsądku… Ale przykry jest tekst ” Dom jest mój i pokój tez jest mój”. Nie myślicie o wyprowadzce?

    • tamto o pokoju było kiedys jak jeszcze mieszkaliśmy w bloku. Teraz już jest luz w tym temacie i jestem pewna że teraz by tego nie powiedzieli. Trochę pewnie wtrącać się będą, najwyżej powiem co o tym myślę i tyle, Puki co jestem dobrej myśli.

  • Bee

    maly pomocnik:)))najwazniejsze to zachecac a jak poprawiac to tak zeby maluch nie widział:))

  • Oj mój mały uwielbia biegać z miotłą.Na sprzątanie jest jeszcze za mały ale już niedługo myślę, że mi pomoże 🙂

  • Dobrze! Trzeba wykorzystywać zapał dzieci, zwłaszcza że w ten sposób świetnie się uczą. Kiedyś zapamiętałam sobie podstawową zasadę w przypadku 2-letniego szkraba – słowo “posprzątaj” jest dla niego abstrakcyjne. I rzeczywiście lepiej działa “chodź, powkładamy zabawki do pudełka”. Z tym zmywaniem też bym była ostrożna :).

  • Grunt to umieć podejść dziecko 😉 A tak połączyłaś przyjemne z pożytecznym i wszyscy są zadowoleni!

  • Świetnie to zorganizowałaś 😀 nie ma to jak połączyć zabawę z czymś pożytecznym 🙂

  • Połączenie zabawy z obowiązkami zawsze się sprawdza…
    Buziaki
    K.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial