Czy to zjawa jest, czy sen?

     Wierzycie w duchy? Ja teoretycznie nie wierzę, w praktyce pewnie wierzę, ale logika nakazuje mi tor myślenia zmierzający ku złudzeniom optycznym, przemęczeniu, snom. Kto mnie tylko zapyta dostanie odpowiedź, nie nie wierzę w duchy. No bo ja nie wierzę, nie widuje ich na co dzień, nie przybijam sobie z nimi piątki, nie mijam ich w drodze do pracy, nie widzą mi w górnym rogu pokoju gdy otwieram oczy, nie rozmawiam z nimi, nie piję porannej herbatki pytając jak mu minęła noc, nie myślę o nich i w ogóle jestem na nie.

 stylowi_pl_ogrod_11532116

       Pamiętam wiele opowieści mojej mamy dotyczących zjaw/ duchów i temu podobnych. Sytuacji których doświadczyli jej bliscy i nawet ona sama. Pamiętam też gdy z moją dobrą koleżanką rozmawialiśmy na ten temat i ku mojemu zdziwieniu stwierdziła ona, że sama w rodzinie ma dziwny przypadek, fotografia z jakiejś uroczystości, a na nim kobieta w sukience ale odwrócona tyłem. Z zapartym tchem słuchałam jak mówiła, że organizatorzy imprezy starali się wypytać gości, kto to mógł być, ale nie tylko nikt jej nie znał co nawet nie widział. Pamiętam historię rodzinną o dziurze w suficie, która wypadła po śmierci dziadzia mojej mamy. Była okrągła jakby zrobiona od kieliszka. Wszystkie próby zaklejenia kończyły się jednym, tynk mimo wszystko odpadał, a dziura nie zmieniała swojego kształtu. Dopiero po kilkunastu latach gdy zmarła babcia mojej mamy udało się ją załatać i już nigdy tynk nie odpadł. Pamiętam opowieści mojej babci, że po urodzeniu pierwszego dziecka  w szpitalu odwiedził ją jakiś mężczyzna, pokiwał głową i bez słowa odszedł. Po powrocie o domu gdy robili z dziadziem porządki w starych dokumentach, babcia odnalazła kilka starych zdjęć, taty mojego dziadzia, który zmarł gdy ten był mały. Oniemiała, bo to był ten sam mężczyzna którego widziała w szpitalu, a przecież nie miała szansy go znać. Zdjęć wcześniej również nie widziała.

         Gdy słyszę takie opowieści to przytakuję, dostaje gęsiej skórki i wmawiam sobie, że nie wierzę. Bo jak przyjmuje do świadomości, że coś takiego mogło się dziać to robi mi się słabo. Po prostu się boje, a że ja strachliwa jestem, to ten strach ogarnia mnie od stóp do głów z szybkością światła i nagle wszędzie widzę potwory. Coś na wzór pięciolatka bojącego się ciemności i straszącego samego siebie potworami, wilkami i śmiercionośnymi biedronkami, czarną dziura zielonym ET i wieloma innymi rzeczami. Na co dzień żyje sobie spokojnie, nie zastanawiając się nad tym czy ktoś obok mnie jest czy też nie, w sumie wolę żeby nie było, bo po co się stresować że ktoś podgląda? Raz miałam dziwne zdarzenie po którym obudziłam się zlana potem, było tak realistyczne, że musiałam się uszczypnąć, aby potwierdzić, że to w istocie był tylko sen. Wisiałam sobie w rogu sali szpitalnej z jakaś tam duszyczką, która miałabyć moją babcią ( tzn tak czuła że nią jest), a lekarze uwijali się w okół łózka jakiejś pacjentki, próbowali ją ratować. Dziwny był ten sen, nie bałam się, no bo czego niby, przecież babcia jest koło mnie a na łóżku jakaś obca kobieta, która umarła. 5:35 usłyszałam i zobaczyłam na taki dużym białym wskazówkowym zegarze z czarnymi cyframi, jak w jakimś filmie nastąpiło zbliżenie efektów specjalnych, byłyśmy coraz bliżej tego łóżka, choć niechybnie nie ruszyłam ani jedną kończyną i zobaczyłam ją… Obok mnie była babcia, a na łóżku leżała również ona, tylko to uczucie które mną zawładnęło, że tak na prawdę to jej tam nie ma, bo prawdziwa babcia jest obok. Nie trudno się domyślić, że jak się obudziłam to odetchnęłam z ulgą. Męczący to był sen, a szczególnie końcówka. Spojrzałam na zegarek, aby sprawdzić która jest godzina. Była 5:40, zbieg okoliczności. W ciągu dnia okazało się, że jednak zbieg okoliczności to nie był. Ta świadomość wywarła na mnie większe wrażenie niż sam sen.

– Mamo, a czemu ten pan w kapeluszu siedzi w salonie na fotelu i jak ten pan wszedł?

Jak się zachować gdy mimochodem widzisz coś, usilnie chcesz wierzyć, że to cień rzucany przez żyrandol, albo nie wiadomo co. No bo w końcu jest półmrok i w sumie to chcesz zignorować to co widzisz zajmując się zabawą z dzieckiem. Jednak to małe szczere stworzenie mające jakieś 2,5 roku oznajmia ci, że widział to samo co ty przed chwilą mimo, że ty nie chwaliłaś się tą nowina wszem i wobec? Nie krzyknęłaś nic w rodzaju ” duch ratunku uciekać”, ” co ten facet robi w moim domu”, ani niczego podobnego. Ogólnie nie mam problemu z wysławianiem się, chyba że się mocno zdenerwuje to mogę zacząć się jąkać, albo pluć. No to tym razem postawiłam na jąkanie, żeby udowodnić dziecku, że w salonie nikogo nie ma, wzięłam go za rękę i zaprowadziłam tam z bijącym sercem, błagając żeby faktycznie nikogo tam nie było. No i nie było. Zaświeciłam światło i triumfalnie uśmiechnęłam się do syna, szybko proponując zmianę miejsca zabawy. No przecież nie pokażę dziecku że jego słowa o panu w kapeluszu, wywarły na nie większe wrażenie, niż sam mężczyzna siedzący sobie spokojnie w fotelu, którego wzięłam za przywidzenie, którym w gruncie rzeczy musiał być.

          Od tamtej pory staram się być ślepa i głucha, po co widzieć zbyt wiele? po co się denerwować? Jednak ostatnio serce podeszło mi do gardła. Na wpół sennie przewracam się na brzuch zerkając w stronę łóżka dziecka, a tam stoi coś. Coś jasnego. Automatycznie szerzej otworzyłam oczy, prawie wrzeszczeć zaczęłam, ale hamowała mnie myśl, że nie mogę obudzić i wystraszyć dziecka. No wystarczy, że ja się śmiertelnie wystraszyłam. Przetarłam oczy, a tam… Biała zjawa zaczęła się poruszać, jak kłoda padła na łóżko i zaczęła smacznie pochrapywać. No tak, młody spadł z łózka. Często się zdarza, że się z niego zsuwa, a potem na śpiąco wspina się na nie i kładzie się z powrotem. Każde takie wydarzenie chciałabym wytłumaczyć w ten sposób, o panu w kapeluszu udało mi się zapomnieć do czasu, aż jakiś rok temu mój syn podczas zabawy na przedpokoju zapytał.

– A mamo pamiętasz tego pana co kiedyś siedział w salonie na fotelu? Wiesz tego w kapeluszu.

I ja się pytam, kto tu kogo lepiej straszy ja dziecko chowając się za ścianą i bucząc, czy mój syn, któremu ni z gruszki ni z pietruszki przypomina się coś czego do dziś wytłumaczyć logicznie nie umiem:-p?

(Visited 6 times, 1 visits today)

Anna

Jestem 27 letnią mamą ośmiolatka, od niedawna również żoną. Na co dzień pracuję na etacie, a w wolnym czasie prowadzę bloga i biegam, gdy czas i pogoda pozwalają. Uwielbiam ciszę i spokój. Jak na prawdziwą kobietę przystało jestem na diecie, której końca nie widać. Mam własne zdanie i nie zawaham się go wyrazić.

Może Ci się również spodoba

  • Przecież nie zrobił Wam krzywdy 🙂 Nie zawsze trzeba się bać 🙂

    • To tak łatwo napisać:-p.

      • A wiesz kim jest pan w kapeluszu? Oswojone – mniej straszne 😉

        • Nie mam bladego pojęcia, już się więcej nie pokazał i mam ogromną nadzieje że tak zostanie. Ale ten płaszcz i kapelusz kojarzyły mi się ze starymi czarno-białymi filmami.

  • The Burning Giraffe

    Zdarzały mi się takie rzeczy i zdarzają. Kiedyś dla śmiechu nazywałam moją Babcię czarownicą, bo urodziła się w pobliżu Łysej Góry, a tam przecież sabaty są powszechnie znane, hi hi. Gdy potem w okresie dojrzewania zaczęły mnie „nawiedzać” różne niejasności (niejasności, bo logicznie wytłumaczyć nie umiem), to już się nie nabijałam. Okazało się bowiem, że wszystkie kobiety w rodzinie ze strony babci właśnie, miały nad wyraz rozwiniętą intuicję graniczącą z przewidywaniem, przeczuwaniem tego, co ma się wydarzyć. Z ogromną dokładnością.

    Nie wiem, jak to jest z duchami, ale wierzę w takie zakątki naszego umysłu, których zdolności są i pewnie długo będą niezbadane, niezrozumiałe do końca.

    Straszne jest to, co nieznane. Przy bliższym zaznajomieniu się z tematem, staje się bardziej oswojone. Choć nie zawsze można się z takimi sprawami pogodzić i przyjąć do wiadomości.

    Nie bój się, póki coś takiego nie robi krzywdy Tobie i Twoim bliskim 🙂

    • Brrr,takiej umiejętności przewidywania to nie za bardzo bym chciała. No chyba ze miałoby to działać tak: ja przewiduje jak mi sie nie podoba to ok, a jak nie to zmieniam przyszłość.

  • ehh, na te tematy z moim mężem zacząć rozmowę to płynie jak rzeka

  • herbata

    oj ja się na te tematy nie wypowiem, bo chwilow troszkę mnie wystraszyłas…

  • Ja sobie myślę, że nasz mózg lubi nas oszukiwać. Pochodna wysokiej inteligencji i wyobraźni. Co do zjaw na jawie, nie do końca wierzę w to co o nich myślimy. Raczej przychodzi mi do głowy, że po śmierci zostaje po nas kawałek niewykorzystanej energii, która przez jakiś czas nie ulega rozproszeniu i jest wyczuwalna przez aparaturę, która „widzi” coś czego nie widzą naszego czy. Nie bez przyczyny zwierzęta reagują dziwnie, a dopiero po dłuższym czasie słyszymy kogoś na schodach. Nasze zmysły nie obierają wszystkich bodźców ze świata, tylko niektóre. Przy sprzyjających okolicznościach czasem „coś” widzimy, często w snach dopiero. Mnie się czasem śnią duchy proszące mnie o modlitwę za nich. Tym bardziej mnie to bawi, żem niekościelna zupełnie i nawet nie bardzo znam modlitwy 😉

    • Może podświadomość w jakimś stopniu u ciebie działa? Pojecia nie mam, jak wytłumaczyć te dziwne sny. Mnie jeszcze nikt o modlitwe nie prosił.

      • Też tak myślę. Podejrzewam że to pochodna częstego wizytowania starych cmentarzy. Na starych nagrobkach często jest prośba o „Zdrowaś Maryio” czy coś w ten deseń. Turystycznie zwiedzam, nie tylko świeckie, często i wojenne. Z duchami za pan brat 😉

        • Uwielbiam stare cmentarze, nie ważne jakie. Zawsze mnie fascynowały. Choc w nocy sama bym na takowy nie weszła:-p

          • Ja kiedyś byłam na woskowym w Kampinosie, totalne odludzie w środku lasu i przeżyłam. Od tamtej pory się nie boję 🙂

  • Nie no, ja już nie wierzę w to, że duchów nie ma. ALE na wszystko mam racjonalne (czyli uspokajające mnie) wytłumaczenie: te wszystkie zjawy, które spotykamy na swojej drodze (ja chyba jeszcze nie spotkałam, ale cała moja rodzina już TO widziała) to są jakieś zabłąkane dusze. Może teraz ktoś się będzie ze mnie śmiał, ale dlatego właśnie nie lubię oglądać PRAWDZIWYCH horrorów (czyli tych na których sram pod siebie, a nie muszę oglądać gołych bab i krwi), bo po nich w każdym koncie widzę zjawę, a każde stuknięcie drewna, czy przegrzanego plastiku powoduje u mnie zmrożoną krew. Najgorsze się zaczęło odkąd zostałam matką… zawsze zaglądam w nocy kilka razy do łóżeczka. Jednak nie to jest moim największym lękiem. Mam inną fobię przez którą nie mogę spać…
    Polecam horror „Obecność”, niby na faktach, ale dawno tak się nie bałam (oglądać należy koniecznie wieczorem i po ciemku).
    Buziaki!

    • Ja po cieniu ogladałam paranolmal activity i przez 3dni nie mogłam się pozbierać, wiec nie skorzystam;p

      • Meipu

        Ja tydzień po tym spać nie mogłam!! Tydzień! Myślałam że to dokument jakiś, że na końcu okaże się że to czyjeś wygłupy, że to ściema! Dotrwałam do końca w błogim przekonaniu że zaraz się wyjaśni, że ktoś powie im że to czyjś dowcip. Końcówka zabiła mnie na tydzień. Tydzień bez snu, wklejona w męża jak gamoń siedziałam czekając świtu i trzęsąc się przy każdym odgłosie.

        • Tak, ten film jest dobry, ba, nawet wzorowy, bo jest na prawdę świetna fabuła, wchodzisz w ten świat małymi krokami i właściwie dopiero po obejrzeniu tego filmu drugi raz zaczęło mi się wszystko układać. U mnie najgorsze były pierwsze nocki po obu sesjach. Na prawdę polecam ten film twardzielom, ale też odradzam tym którzy mają słabsze nerwy.

          • Meipu

            Zwłaszcza jak się nie sprawdzi co się ogląda 😀 Na prawdę myślałam że to jest coś na zasie pogromców duchów. Dużo szumu i lipa na końcu. Także końcówka wywarła na mnie przeogromne wrażenie. I do końca myślałam, że to wszystko prawda. Musiałam potem na siłę sobie do głowy wbijać że to nie był dokument. Ze to był zwyczajny horror.

            Drugiej części nie odważyłam się obejrzeć, po fragmencie wyłączyłam, trzecią część obejrzałam całą i porównując z pierwszą stwierdziłam że trójka jest słaba. Tej drugiej części jestem ciekawa, ale to tylko w dzień, najlepiej z mężem i z kimś kto przy humorach żartami rzuca, tak dla równowagi psychicznej 😀

          • Szczerze? Coraz bardziej ciekawi mnie ten film, jednak po innych doświadczeniach z tego typu filmami, stwierdza, że musiałabym go oglądać w ciągu dnia, tak żeby mieć potem jakieś zajęcie typu sprzątanie, którym bym wyparła pamięć o tym filmie. Pamietam jak po paranolmal activity Kacper obudził się w nocy i płakał, normalnie wszędzie widziałam jakieś zjawy:/. Nie lubię do tego stopnia przeżywać filmów.

          • Meipu

            To tylko w świetle dnia. Bo on na prawdę jest nakręcony tak, by stworzyć pozory dokumentu na zasadzie „łowców duchów”. Ot nagranie ze zwykłej domowej kamerki i ten zegar na dole ekranu, taki z kamery, momentami lecące jak strzała minuty i godziny, a gdy zegar zwalnia czekasz … czasem nie dzieje się nic i zegar znów przyspiesza, czasem coś się dzieje, ot, trzaśnięcie drzwiami, gdzieś tam jakieś kroki i powoli się wkręcasz. Więcej nic nie powiem 😀

          • Jakby Paranolam Activity na podobnej zasadzie jest. Brrr

          • Meipu

            To co najciekawsze to to, że do samego końca nie znajdziesz tam ducha, widma, nie widać przemykających postaci, straszydeł – nie latają upiory, nic nie wyskakuje zza rogu. Nie ma namacalnych dowodów, nie zobaczysz tam zjawy. Tylko te ślady, kroki, ruszające się drzwi … Pierwszy raz spotkałam się z tak nagranym filmem.

          • Ale my chyba o zupełnie innych filmach mówimy 😀 . Ja piszę o „Obecność” z 2013. Bo właśnie się zastanawiam gdzie ta „dwójka” i „trójka” 🙂
            Film, który ja oglądałam jest typowym filmem fabularnym, aczkolwiek tak mocnym jak The Ring dla 6-latka 😛

          • Gdy pierwszy raz oglądałam the Ring to się bałam:-p. Miałam wtedy 15 albo 16 lat i przez większość czasu przykrywałam poduszką głowę, nawet bałam sie isc do wc, a ból pęcherza wypełnionego po brzegi pamiętam do dziś:-p

          • Uff a juz sie balam ze tylko mnie stac na takie paranoje 😉

          • Meipu

            Ja na paranormal activity zeszłam 😀

  • Nie dalej jak wczoraj mi mignął „ktoś” za oknem na podwórku. Myślałam że to teść, ale on był w domu. Albo byłam w kuchni a „ktoś” przeszedł przez nas pokój. Mąż w nocy stał, poszedł po wodę do kuchni a tam „ktoś” poszedł sobie z kuchni i wszedł w ścianę.Mąż zwiał do wyra zaraz 😀 Teściowa nie żyje już 14 lat, a dziadek męża prawie 5. Często właśnie chyba dziadek nas „odwiedza” ale się nie boję 🙂

    • Masakra, ja bym na zawał zeszła.

      • wyszło o co chodzi. śp dziadek miał 11 lutego urodziny! przypominał nam 🙂

  • Paczaj Ka

    O masakra ! czytałam wszystko z zapartym tchem przypominając sobie moje historie rodzinne. Dobrze, że mam małża obok siebie to się wtulę i tyle 😛
    Dziwne to, że młody przypomniał sobie po tylu latach coś czego w sumie nie powinien jakoś szczególnie pamiętać.

    • Też mnie to zdziwiło, nawet zapytałam go wtedy, czemu mu sie to przypomniało. Kacper stwierdził, że podobnie bawiliśmy się na przedpokoju i tak jakoś. Dla niego to było ciekawe zdarzenie które zapadło mu w pamięć. Pewnie za jakiś czas o nim zapomni. Przynajmniej taka mam nadzieję.

      • Paczaj ka

        No ładnie naczytałam się, a o 3 w nocy dzwonił do mnie telefon z numeru prywatnego… nie odebrałam bo się bałam 😛

        • Haha to się nazywa siła sugestii:-p.

  • Magda

    Jezu jedyny nie przed snem!! Ja dupskiem trzęsę, ledwo doczytałam do końca, ale po pierwszym komentarzu już nie mogę. Boję się! Opowieści słyszałam, sama miałam pewnych przygód kilka. Więc… Ja wierzę

    • Czyli nie jestem sama:-p. Jak to dobrze wiedzieć, że ktoś podobnie reaguje na takie historie:-p.

  • Meipu

    Mam takie ciary że nic nie powiem. Gdybyś mnie zapytała – nie wierzę. Nie wierzę. Wmawiam sobie, że nie wierzę. Ale znam. Kubek sam spadający z półki w pomieszczeniu w którym nikogo nie ma. Sen o wypadku tak realistyczny, że odmawiam rano kierowania pojazdem, zamiast mnie siada mąż i … w samochodzie przeżywam dejavu, o mały włos, o milimetry unikamy zderzenia z ciężarówką – tak, tą ze snu. Ja bym nie zdążyła zareagować … Jestem racjonalną, trzeźwo myślącą osobą. Nie powinnam wierzyć. A może jednak?

    • Z tym wypadkiem to mnie przeraziłaś:/.

      • Meipu

        Ja ryczałam całą drogę do domu, a mąż prowadził blady jak ściana. Zwłaszcza że rano mieliśmy wojnę, że ja nie chcę prowadzić „przez głupi sen”. Jestem pewna, że ten „głupi sen” uratował nam wtedy życie.

        • Coś jak, Oszukać Przeznaczenie. Szok.

  • AgaMamaDusi

    Ja niby też nie wierzę, ale jak ktoś czasem opowiada różne historyjki to ciary na całym ciele pojawiają się… Ale, że ja to taka strachliwa jestem to wolę się nie nakręcać zbytnio.

    • Ja też jakoś specjalnie nie szukam wrażeń w postaci takich opowieści, ale siłą rzeczy czasem mnie dopadają.

  • encepence

    I noc mam nieprzespana, bo niby nie wierze, a boje sie jak diabli.

  • Paulina Kwiatkowska

    Też niby nie wierzę, ale równie dobrze ludzie w średniowieczu wierzyli, że są duchy domu, które trzeba karmić, więc wiesz 😀

  • Alenda

    odkąd mam córkę wierzę, zawsze w nocy się śmiała, a gdy tylko zaczęła składać zdania to mówiła w nocy „mama pani juś jest” albo „o pan pysedł” a potem „o był tu pan w okularze jednym/pani a parasolą/dziecko w białym stroju. Miałam zawał, teraz coraz rzadziej jej się zdarza, ale czasem rano pyta, czy je też widziałam tę panią i mam nadzieję, że to tylko fantazja. Ogólnie uważam, że jeśli duchy są, to niczego nam nie zrobią, po prostu sobie są.

    • Gdyby mi tak Kacper mówił, to niechybnie trzeba by mnie juz w wariatkowie odwiedzać:-p. Ale szczerze mówiac, jeśli faktycznie duchy istnieją to właśnie dzieci od maleńkiego je widują, potem to się pewnie zaciera.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial