Czy jak lwica stajesz w obronie dziecka?

Miał być inny wpis, ale pewien splot wydarzeń pchnął mnie do tego, aby szczerze napisać, co myślę o obronie dziecka własnego, ale i nie tylko przed rówieśnikami, którzy nie do końca radzą sobie z własnymi emocjami i próbują swojej siły na innych.  A także o wtrącaniu się rodziców w kłótnie dzieci z kolegami. Dla jednych będzie to jedno i to samo, a dla innych coś zupełnie innego. Ja rozgraniczam te dwa zagadnienia, dlatego  z góry napiszę, to nie będzie wpis o rozczulaniu się nad dziećmi

w obronie dziecka

Jak lwica biegnąca za maleńką gazelą, czy jak sowa, która uczy swoje pisklęta?

Jest cudownie ciepły dzień. Relaksujesz się słuchając śpiewu ptaków. Nic już nie musisz robić, bo dom lśni czystością, a obiad czeka jedynie na jego podgrzanie. Siedzisz w parku i obserwujesz jak Twoje dziecko bawi się z innymi. Nagle wywiązuje się kłótnia, twoje dziecko zaczyna płakać, a ty? A ty biegniesz do niego i zaczynasz pocieszać gromiąc przy okazji kolegę, przez którego wylewa się morze krokodylich łez. Dostrzegasz matkę dziecka i mówisz jej, co myślisz o tym, że nie podzieliło się z Twoim dzieckiem foremką, lub po prostu nie chciało się bawić z Twoim dzieckiem. Jesteś tak wściekła, że najchętniej rozszarpałabyś to małe innej matki i samą matkę też. Jak śmieli sprawić przykrość twojemu największemu skarbowi? Ale to nic, Ty mu pokażesz, że jest najcudowniejszy i najlepszy. Zabierzesz go z tego parku, w którym skumulowało się całe zło tego świata i schronisz swoją ptaszynę pod swoimi ogromnymi matczynymi skrzydłami. Będziesz tak robić cały czas, aż w końcu okaże się, że Twoje dziecko jest dorosłe i nie potrafi sobie radzić z emocjami i tym, że problemy trzeba przezwyciężać a nie od nich uciekać.

Możesz też pójść pocieszyć i wytłumaczyć, że takie sytuacje się zdarzają, że nie trzeba brać tego do siebie i można się bawić z innymi dziećmi, które też będą tego chciały. Można zaszczepić w dziecku wiele pozytywnych cech, które ułatwią mu funkcjonowanie w grupie, jeśli tylko ty= rodzic, pozwolisz swojemu pisklakowi na rozwinięcie skrzydeł. Żaden ptak nie nauczył się latać zupełnie bezboleśnie. Czasem się poobijał, gdy rodzic z bólem serca musiał patrzeć na te nieudolne próby latania. Innym razem popełnił błąd, ale efekt końcowy był taki, że dzięki radom i drobnym wskazówkom a także dzięki zaufaniu i szansy na samodzielność, ptaki wyleciały z gniazda i potrafiły o siebie zadbać. Tak samo jest z dziećmi. One potrzebują się czasem kłócić z innymi dziećmi i nie koniecznie potrzebują wówczas interwencji rodziców.

Stań w obronie dziecka, kiedy jest taka konieczność.

Kacper ma 8 lat a ja w tym czasie wtrąciłam się 2 razy w relacje jego i kolegów. Za każdym razem na wyraźną prośbę mojego dziecka i za każdym razem nie miałam pewności czy faktycznie powinnam. Efekty pierwszej rozmowy z kolegą Kacpra obserwuję do dziś i w sumie jestem z tego zadowolona, efekty drugiej rozmowy z innym chłopcem będę mam nadzieje obserwować w przyszłości.

Jak reagować, gdy Twojemu dziecku lub jakiemukolwiek innemu dziecku ( czasem trzeba stanąć w obronie nie swojej pociechy) dzieje się krzywda? Wysłuchać wersji wydarzeń jednej i drugiej strony to na pewno.  A później liczyć do 10 żeby nie uśmiercić tego drugiego, że w ogóle śmiał spojrzeć w kierunku poszkodowanej lub poszkodowanego. Zazwyczaj w takich sytuacjach wystarcza zwykły opiernicz, krótka pogadanka na temat odpowiedniego zachowania, odniesienie się do rodziców i rodzeństwa dziecka i nie rozdmuchiwanie tematu bardziej. Rozmowa z rodzicami dziecka? Owszem tak, jeśli sytuacja się powtarza, a jeśli wystarcza zwykła pogadanka to, po co? Dajmy szansę dziecku na poprawę. Jasne, że człowieka aż nosi, bo adrenalina działa, ale trzeba pamiętać, że kiedyś to właśnie Twoje dziecko, będzie potrzebowało takiej reprymendy i nie chciałabyś, aby ktokolwiek traktował go, jako wroga publicznego numer jeden.

Zanim zainterweniujesz zastanów się dwa razy, bo w zwykłe spory między dziećmi nie należy się wtrącać. Dzieci się pokłócą, czasem się po przepychają, a w efekcie końcowym będą sobie spijać z dzióbków i będą się zapraszać na maratony gier na PC. Interwencja jest konieczna dopiero wtedy, jeśli Twoje dziecko lub jakiekolwiek inne zetknie się z żywą agresją, stanie się kozłem ofiarnym swoich kolegów, lub nie będzie potrafiło dojść z kolegami do porozumienia do tego stopnia, że poprosi Cię o interwencję. Nieporozumienia wśród dzieci i dorosłych to zupełnie naturalna sprawa i nie każde nieporozumienie, musi być traktowane jak wypowiedzenie wojny. Obserwuj i reaguj, jeśli to konieczne i nie przesadzaj. Bo dziecko musi się nauczyć samodzielności również w kwestii relacji z rówieśnikami.

 

 

(Visited 33 times, 1 visits today)

Anna

Jestem 27 letnią mamą ośmiolatka, od niedawna również żoną. Na co dzień pracuję na etacie, a w wolnym czasie prowadzę bloga i biegam, gdy czas i pogoda pozwalają. Uwielbiam ciszę i spokój. Jak na prawdziwą kobietę przystało jestem na diecie, której końca nie widać. Mam własne zdanie i nie zawaham się go wyrazić.

Może Ci się również spodoba

  • Zobaczymy jak to będzie z nami, ale mamy nadzieję i plany reagować tylko w ostateczności.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial