Brak czasu.

Miałyście kiedyś tak, że za nic w świecie nie potrafiłyście zrozumieć, jakim cudem jedni ludzie mają masę obowiązków, są szczęśliwi i mimo wszystko mają czas na odpoczynek, sport jakieś pasje i jeszcze potrafią spędzić godzinę czy dwie na zabawie z dziećmi? Osobiście zawsze usprawiedliwiałam się tym, że jakoś magicznie rozciągają dobę, albo, że mają super moce, które pozwalają im na zrobienie wszystkiego. Jednak w głębi serca wiedziałam, że chcieć to znaczy móc.

 

Wymówki.

Nie lubię mieć napiętego grafiku dnia, bo powoduje on we mnie jakiś dziwny lęk. Boję się, że nie zdążę ze wszystkim, że nie wystarczy mi dnia, że nie będę miała czasu dla siebie, na swoje przyjemności. Dlatego też starałam się nie planować za wiele, nie obarczać się niepotrzebnymi obowiązkami i mimo tego nadal sama sobie wmawiałam, że nie mam czasu na odpoczynek, na sport, a nawet na bloga. Nie trzeba być filozofem, aby zauważyć, że blog od jakiegoś czasu świeci pustkami. To znaczy świecił, bo odkąd znalazłam czas dla siebie, magicznie moja doba rozciągnęła się o kilka godzin i mam czas, aby naskrobać coś tutaj, a także żeby wyjść wieczorem i pobiegać. Do tego nie cierpi na tym życie rodzinne, praca ani nawet dom. Sprzątania tylko nie lubię nadal i nie wiem czy to się kiedykolwiek zmieni. Dopiero teraz widzę ile wymówek miałam przed tym jak zaczęłam się odchudzać. Bo to właśnie decyzja o diecie trochę pookładała moje priorytety, a także popchnęła mnie w kierunku sportu.

Lepsza organizacja.

Im mniej mamy obowiązków tym więcej znajdujemy wymówek do ich wykonania. Zupełnie nie rozumiem, czemu tak się dzieje, ale w moim przypadku to święta prawda. Nie raz już obserwowałam jak jedną czynność wykonywałam cały dzień tylko przez to, że miałam do wykonania tylko ją i nie musiałam się spieszyć. Marnowałam wtedy czas na facebooka, instagram i ogólnie internet, a potem dziwiłam się, jakim cudem nie mogę z niczym zdążyć. Dla porównania, gdy się nie obijałam a miałam więcej rzeczy do zrobienia, wszystkie wykonywałam w mig. Wiedziałam, że ten mój brak czasu, to tylko wymówka i nieumiejętne planowanie, ale łatwiej mi było wmawiać sobie, że się nie da.

Brak czasu to pojęcie względne, które nie zawsze oznacza to samo. Czasem jest to po prostu zwykłe lenistwo, a innym razem nieumiejętne planowanie i strata czasu na niepotrzebne wypełniacze, które nie przybliżają nas do osiągnięcia celu.

321 total views, 4 views today

Anna

Jestem 27 letnią mamą ośmiolatka, od niedawna również żoną. Na co dzień pracuję na etacie, a w wolnym czasie prowadzę bloga i biegam, gdy czas i pogoda pozwalają. Uwielbiam ciszę i spokój. Jak na prawdziwą kobietę przystało jestem na diecie, której końca nie widać. Mam własne zdanie i nie zawaham się go wyrazić.

Może Ci się również spodoba

  • Ostatnio się zmobilizowałam do szycia, które zarzuciłam nieco z lenistwa i myślę że tak, wiele zależy od człowieka. U mnie ostatnio mało zleceń, to więcej czasu, ale wcale nie robię dużo więcej “pasjowych” rzeczy z tego powodu. Za to czas ucieka między palcami.

  • też staram się mieć czas na wszystko blog, książki, dzieci.. czasami się udaje czasami nie…

  • Racja, im więcej działań, tym szybciej się działa, ale potem trzeba też zregenerować siły :))

  • Czasu wszyscy mają tyle samo, tylko priorytety inne 🙂

    Ja przez ostatnie dwa lata bardziej skupiam się na relacjach offline niż na byciu online. Generalnie jakoś tak spędzam więcej czasu na czynnościach, które mogę robić z kimś (np. spacery, wspólny wypad na zakupy, oglądanie filmów) niż na czytaniu książek albo siedzeniu przed komputerem. Czy mi z tym lepiej? Bywa różnie.

Close
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial