Znowu biegam!

Po 2 letniej, a może i 2, 5 letniej przerwie, znowu wróciłam do biegania. Stało się coś, w co nikt nie wierzył, nawet ja, bo zawsze miałam jakąś wymówkę, a to nie miałam czasu, bo treningi młodego, a to obiad trzeba zrobić, albo zimno jest, żabami rzuca, wiatrem zawiewa, albo zmęczenie mnie brało.

Sama nie wiem jak i kiedy, znajoma rzuciła hasło bieganie, ja się przyznałam, że kiedyś ze szwagierką męczyłyśmy stadion obok jej bloku i tak jakoś obydwie dojrzewałyśmy do tego biegania. Jakiś miesiąc przed rozpoczęciem biegów kupiłam nowe dresy, których obecnie nienawidzę z całego serca, ale o tym innym razem.  Aż w końcu postanowiłyśmy zacząć i nie wiem czy od tak uda nam się skończyć, bo każda z nas łaknie sukcesów w postaci lepszych wyników no i oczywiście szczuplejszej sylwetki. Pierwszy dzień był ciężki, ale nie tak ciężki jak drugi. Obydwie miałyśmy chyba jakiś kryzys, albo to ten wiatr wiejący prosto w twarz sprawiał, że brakowało nam tchu. Coś, co uważałyśmy za całkowitą przeszkodę w bieganiu, czyli deszcz, nie sprawił aż takiego problemu jak ten uporczywy i niedający oddychać wiatr.

Nie wiem jak długo uda nam się wspólnie biegać, choć już teraz widzę upór i zacięcie u znajomej, której udało się przekonać jeszcze jedną koleżankę do wspólnego biegania. W kupie raźniej i weselej. Śmiem twierdzić, że we trzy spalamy więcej kalorii niż we dwie, bo podczas biegu, co chwilę pada jakieś zabawne podsumowanie naszej walki na śmierć i życie ze stadionem i z własną niemocą.

Nie będę tu opisywać tego ile dzięki bieganiu udało mi się schudnąć, bo to dopiero początek i nie wiem nawet ile wytrwam, choć już teraz widzę, że łatwiej jest biegać z kimś, bo nawet jak mnie się nie chce, to ta druga osoba, nie daje za wygraną i ciągnie na stadion. Motywacja i mobilizacja to dwa czynniki potrzebne na samym początku. Dlatego jeśli nie możesz się za coś zabrać, to poszukaj kogoś, z kim będziesz mógł to zrobić.

A wy biegaliście, lub biegacie nadal?

478 total views, 4 views today

Anna

Jestem 27 letnią mamą ośmiolatka, od niedawna również żoną. Na co dzień pracuję na etacie, a w wolnym czasie prowadzę bloga i biegam, gdy czas i pogoda pozwalają. Uwielbiam ciszę i spokój. Jak na prawdziwą kobietę przystało jestem na diecie, której końca nie widać. Mam własne zdanie i nie zawaham się go wyrazić.

Może Ci się również spodoba

  • Ja czasem biegam za psem i to tyle w tym temacie 😛

  • Bieganie to nie sport dla nas, aczkolwiek mamy zamiar przerzucić się na częstsze spacery 😛

  • Ja ostatnio z bolącym kolanem biegam za Kluską. Liczy się? Aua. Przeciążyłam w lesie i jazdą rowerem pod wiatr. Zimne kompresy na opuchliznę pomogły, no i sama jazda rowerem też, ale najwcześniej w piątek wrócę do formy. Sport w mojej rodzinie to zawsze opowieści o kontuzjach. A to jak mama zerwała ścięgno Achillesa, a to jak wujkowi dysk wyskoczył od skakania przez płotki, a to bratu machnęła się rwa kulszowa od jazdy rowerem na kurierce, a to babcia się kiedyś chwaliła, jak to rzucała kulą, ale wyszła za mąż, urodziła dzieci i po trzech cesarkach kariera sportowa była wykluczona. Normalnie klub inwalidów. 😉

    • Też jestem z Twojej rodziny! Podczas biegania, skręciłam kiedyś kostkę, podczas gry w kosza złamałam palec u stopy ( wbiegłam w ścianę), a podczas gry w siatkę złamałam palec u ręki:-p.

  • Ja nigdy nie biegałam. Raz, że to nie na moje stawy, a dwa – mój biust mówi stanowcze “nie” 🙂

  • Karolajn P-c

    Ja myślałam, że z kimś biega się lepiej…stosuje to czasem ale jednak widzę ostatnio, że sama wolę jednak biegać. Nie tracę energii na gadanie, jestem szybsza i modyfikuje trasę jak mi się podoba 🙂 Plus to, że mogę słuchać ulubionej muzy…wiec jednak jestem biegaczem jednoosobowym, choć jak pisałam czasem biegam z kimś 😉

Close
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial